Dzisiejsze spotkanie w naszym piśmie ze sztuką Tadeusza Ociepki na stronach galerii malarza Limanowej, już jako ósme w kolejnym numerze bieżącego roku, poświęcamy Jego twórczości związanej z dawną Limanową, a szczególnie z rynkiem i położonymi w pobliżu starymi uliczkami. Po "galerii" oprowadzi nas córka artysty Małgorzata Palińska.

Rynek limanowski



Spacerując po dzisiejszym limanowskim rynku, ulegamy jego urokowi. O każdej porze roku wygląda inaczej, równie pięknie!
Oświetlona nocą bazylika i pełne kwiatów klomby podświetlane już o zmierzchu wiosną, latem i jesienią a także specjalna dekoracja zimowa (świąteczna) podkreślają jego niezwykły klimat, stanowiąc wizytówkę naszego miasta.
Obecne oblicze rynku wynika z założeń projektowych z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku, które sprawiły, że nasze miasto może poszczycić się oryginalnym rynkiem: z jednej strony nowoczesnym na miarę epoki, a z drugiej - o charakterze podkreślającym jego położenie, jego górski charakter. Do jego uchwycenia przyczyniły się rzędy świerków rosnące na "ścianach" rynku i przede wszystkim dominująca nad nim bazylika (poprzez swą formę architektoniczną i kamień - piaskowiec użyty jako budulec).
Malarz Limanowej, Tadeusz Ociepka był zafascynowany rozkwitem naszego miasta w sensie rozbudowy i modernizacją rynku. Cieszył się z przemian... Jednak głęboko w Jego sercu "drzemały" dawne widoki miasta z jego charakterystycznym klimatem, ze wspomnieniami z młodości.
Dzieło utrwalenia czaru dawnych zakątków miasta wraz z jego rynkiem ojciec rozłożył na długi czas... Wcześniej, na bieżąco wykonywał szkice rysunkowe i malarskie, które później opracowywał. Zdarzało się nawet, że czerpał pomysły i wiedzę ze starych fotografii lub sztychów, pokazujących Limanową, jakiej nie znał. Należy w tym miejscu przyznać, że architektura jako temat obrazów była w centrum Jego zainteresowań artystycznych! Z przyjemnością więc zasiadł do realizacji ulubionej tematyki i z oddaniem "notował" fragmenty architektury dawnej Limanowej, powracając czasem do tych samych ujęć i stosując różne techniki.
Rynek limanowski jest tego najlepszym przykładem, bo rysował i malował go wiele razy. Na il. 1 oglądamy go właśnie w obrazie z 1960 roku (rysunek patykiem - tuszem, podmalowany akwarelą).
Widzimy tu elementy rynku, których dzisiaj tam nie spotkamy. Oto pomnik św. Floriana otoczony zbiornikiem wodnym na kształt fontanny. Zajmował swe miejsce obok okazałego kasztana i drewnianej studni miejskiej. "Trwał" tam do okresu przebudowy rynku, a obecnie jego rekonstrukcję możemy oglądać w pobliżu bazyliki.
Na dawnym rynku widzimy też ludzi, którzy najwyraźniej sprzedają i kupują drobne płody rolne. Niektórzy z nich kierują się do widocznego w tle dawnego sklepu OZH lub do kasy PKS...



Następny z prezentowanych obrazów przedstawia ulicę J. Marka (il. 2). Wcześniejsze jej nazwy to: Starowiejska i Parkowa. Prowadzi ona do rynku ze Starej Wsi. Tym razem bez trudu rozpoznajemy przyległe do niej budynki, ponieważ ten fragment ulicy mało się zmienił. Z lewej strony, na dole znajduje się dom Państwa Jeżów i nieopodal mostek nad Potokiem Jabłonieckim, a u góry z prawej - dom Państwa Krajewskich.
W budynku poniżej był dawniej Bar Ludowy. Obraz ten ojciec namalował akwarelami.



Położony przy rynku kościół, a dzisiejszą bazylikę artysta pokazał w otoczeniu domów, z których dzisiaj nie ma już śladu (il. 3). Wśród nich była kiedyś łaźnia i bóżnica żydowska. Znajdowały się w okolicy dzisiejszej ulicy M. Mordarskiego.
Obraz ten jest pięknym przykładem łączenia technik: malarstwa akwarelą i tuszem, które to przyczyniły się do wydobycia w nim głębi przestrzeni. Bardzo swobodnie "potraktowane" przez ojca niebo dodaje obrazowi uroku, który zmienia jego dokumentalny charakter w pełną ekspresji bajkę...



Oglądając ostatni obraz namalowany przez artystę temperami, wracamy w wyobraźni na stary rynek limanowski (il. 4). W jego fragmencie rozpoznajemy na rogu z lewej dzisiejszą restaurację "Arkadię". Przypominamy sobie, że wcześniej nazywała się "Myśliwska", "Czardasz"...
Nie wszyscy z nas wiedzą, że na "tyłach" kamienicy (z wejściem od podwórza) był kiedyś hotel dla dyliżansu.
Wyższa kamienica pośrodku obrazu to dom pana Biedy, obecnie budynek "Śnieżnicy". Pozostałe budowle na obrazie już nie istnieją. Sprawdźmy, czy rzeczywiście tak jest?

Małgorzata Palińska (Ociepkówna)