Józef Szymon Wroński

GALERIA PORTRETÓW CZ. 9
Sławnych ludzi, których imiona noszą limanowski ulice

JÓZEF
STANISZEWSKI
(1909-1995)

Curriculum vitae Profesora: Józef Staniszewski urodził się 29 kwietnia 1909 r. w Rzykach w powiecie wadowickim. Do 1918 r. przebywał wraz z rodzicami i rodzeństwem w Żywcu, gdzie pobierał nauki w miejscowej szkole. W 1918 r. jego ojciec - pracownik Urzędu Skarbowego został przeniesiony służbowo do Zamościa, gdzie młody Józef wstąpił do ośmio klasowego gimnazjum humanistycznego im. Jana Hetmana Zamoyskiego, które ukończył w 1927 r. z pomyślnym wynikiem. Bezpośrednio po maturze zapisał się na Wydział Chemiczny Politechniki Lwowskiej. Niestety, po półtorarocznej nauce przerwał studia z przyczyn rodzinnych i choroby. W roku 1931/32 odbył obowiązkową służbę wojskową w Szkole Podchorążych Rezerwy Piechoty w Zambrowie, w województwie warszawskim. W latach 1933?1934 przebywał w Zamościu i pracował jako nauczyciel - korepetytor. Jesienią 1934 r. zapisał się na Wydział Matematyczno-Przyrodniczy Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie. Jako zastępca asystenta Zakładu Meteorologii USB Jego nazwisko pod nr 42 figuruje na liście protestujących asystentów przeciwko decyzji zamknięcia Uniwersytetu Wileńskiego. Wybuch wojny przerwał jego studia. W stopniu podporucznika rezerwy piechoty brał udział w walkach obronnych. W latach 1940-1944 przebywał początkowo w Wilnie, następnie w Państwowym Majątku w Zatroczu (gmina Troki) koło Wilna, gdzie pracował w majątku rolnym. 23 stycznia 1945 r. został w Wilnie zmobilizowany do Wojska Polskiego i wcielony do I Armii Polskiej.

1 grudnia 1945 r. został zwolniony z wojska celem ukończenia studiów, przerwanych wybuchem wojny. W 1946 r. uzyskał dyplom magisterski Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jednocześnie od 11 stycznia 1946 r. aż do 1 października 1947 r. pracował jako referent w Biurze Zakupów Dyrekcji Polskiego Monopolu Solnego w Krakowie przy

ul. Czystej 7. Z dniem 1 października 1947 r. przeszedł do szkolnictwa średniego, obejmując obowiązki nauczyciela w Gimnazjum Ogólnokształcącym i Liceum Pedagogicznym w Limanowej. W limanowskim Liceum Ogólnokształcącym przepracował do wieku emerytalnego. Zmarł 9 czerwca 1995 roku.

Są ludzie, o których się pamięta. Są ludzie, o których się nigdy nie zapomina. Takim był Profesor Józef Staniszewski - nauczyciel Liceum Ogólnokształcącego w Limanowej. Profesora można by scharakteryzować trzema rzeczownikami: patriota, chrześcijanin, wychowawca.

- Profesor był wielkim patriotą, kochającym swoją Ojczyznę, tę małą i tę dużą. Swemu rozmiłowaniu w tej małej ojczyźnie dawał wielokrotnie wyraz czy to w swoich wystawach fotograficznych, czy to w fotografiach naszej Bazyliki limanowskiej. Można powiedzieć był mistrzem fotografii czarno-białej. Swoje fotografie wykonywał z wielkim pietyzmem, dosłownie je pieścił i dopiero wówczas mogły ujrzeć światło dzienne. Był zauroczony Limanową i jej wprost cudownym krajobrazem. Znana jest Jego praca konkursowa w formie eseju pt.: Moje miasto, za którą otrzymał 1-szą nagrodę. Cieszył się każdym sukcesem Limanowej i sukcesem jej mieszkańców. Wyławiał miejscowe talenty i starał się je duchowo wspierać. Był patriotą, miłującym wszystko co dobre i polskie, toteż wszelkiego rodzaju waśnie polityczne, czy też ideologiczne, ogromnie Go bulwersowały i wręcz bolały. Z tego powodu cierpiał. Denerwował się, oglądając programy przedwyborcze - kampanię wyborczą. Był Polakiem, który jak w soczewce skupiał cechy Polaka-Patrioty, wiernego swojej Ojczyźnie, Jej oddanego, zdyscyplinowanego i pracowitego.

- Profesor był człowiekiem głęboko wierzącym - praktykującym katolikiem. Żywił ogromną cześć dla Stwórcy. We Mszy św. uczestniczył w postawie pełnej czci i wiary: na stojąco, tzn. nie korzystał z ławki, dopóki pozwalało Mu na to zdrowie. Modlitwy domowe odmawiał stojąc lub klęcząc, zwrócony w stronę wschodnią, skąd przyszło światło Chrystusa. Jako intelektualista starał się swoją wiarę stale udoskonalać i w ten sposób udoskonalał siebie, poszukując Boga i doświadczając Go w codziennym życiu wszędzie: w roślinach, drzewach, które fotografował. O Profesorze ks. prałat Jan Bukowiec powiedział, że to człowiek święty.

Profesor ma ogromne zasługi dla limanowskiego lokalnego Kościoła: po pierwsze fotografował Bazylikę limanowską, w której się tak często modlił, będąc początkowo parafianinem limanowskim: po drugie - dla kościoła św. Stanisława Kostki w Limanowej-Sowlinach, gdzie przyszło Mu spędzić lata emerytury aż po schyłek życia, w których to latach dokonał mozolnej pracy, wykonując dokumentację fotograficzną budującego się wówczas kościoła. Nigdy nie dzielił Limanowej na centrum z Bazyliką i Sowliny z kościołem św. Stanisława Kostki. Chociaż rozróżniał wielość i doceniał samodzielność, to jednak w jedności, stanowiącej całość, widział urok i siłę społeczeństwa. Dlatego też Limanowa, to było dla Profesora jedno wspólne miasto z jego dzielnicami, w którym

- jak podkreślał króluje Pani Nasza Limanowska i Jej wierni czciciele, prowadzeni przez trzech prałatów na czele z J. E. Biskupem Rodakiem. Limanowa - mawiał Profesor - przeżywa swoje wielkie lata.

- Profesor był Wychowawcą przez wielkie W. Chociaż w Liceum mnie nie uczył, to jednak doświadczyłem owego wychowania: mądrego, niemal "podskórnego", także dosyć często w licznych rozmowach z Profesorem, gdy odwiedzałem Limanową, będąc zapraszanym przez Niego. Powiem wprost: Profesor czekał na moje wizyty. Pytał o Kraków, o atmosferę na krakowskich uczelniach, o studentów, o wystawy, premiery teatralne i koncerty. Tego wszystkiego był ciekaw, a także dumny z tego, że tylu młodych Polaków, w tym limanowian kształci się i zdobywa ostrogi naukowe. A ja, odwiedzając Profesora, lubiłem to mieszkanie, pełne obrazów, rzeźb, świątków i książek. Tworzyło to klimat dla naszych serdecznych rozmów.

Profesor lubił dzieci, chętnie z nimi rozmawiał, specjalnie dla nich nagrywał filmy przyrodnicze, na prezentację których następnie zapraszał. Pokazywał chętnie limanowskie ciekawostki np. w Prywatnej Izbie Łowieckiej u pp. Mamaków. Często zapraszał dzieci do Muzeum i prowadził na wystawy do Muzeum Ziemi Limanowskiej, którego był jednym z założycieli. Czynił to zgodnie z wyniesioną z Zamoyskiego Gimnazjum maksymą: Że takie będą Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie.

Profesor miał kilka wystaw fotograficnych, ale najbardziej utkwiła mi w pamięci ta z maja 1994 roku. Bowiem odbierając liczne gratulacje zwiedzających Profesor uśmiechnął się i dodał: Jest to moja ostatnia wystawa. Dla Profesora była to rzeczywiście ostatnia, ale dla nas - miejmy nadzieję, że NIE, gdyż pozostawiony dorobek życia Profesora, w postaci licznych fotografii, z czasem powinien zaowocować w następnej, tym razem wspomnieniowej, która miejmy nadzieję odbędzie się za dwa lata, gdy wspominać będziemy 10 rocznicę śmierci Profesora..


Ulubiony temat Profesora - limanowski pejzaż

Jedna z "wakacyjnych" uczennic Marynia Pohorecka pozostawiła w podzięce Profesorowi, taki oto wiersz:

Pracował dla Ojczyzny,
Poświęcił się młodzieży,
I my o Nim nie zapomnimy,
Choć w grobie złożony leży.

Choć już Go z nami nie ma,
Pamięć po nim została;
Największa dla mnie Jego osoba
I fotografia mała.

Pan Józef Staniszewski,
Profesor matematyk,
Miłośnik polskiej ziemi
Artysta fotografik.

Wspomnienia przelewam na papier,
By nigdy nie odeszły,
By zawsze z nami zostały
I w zapomnienie nie pierzchły.

Dla swoich zamiłowań
Poświęcił czasu wiele;
Dla ludzi był przykładem
Oraz nauczycielem.

Dobroć po nim została
I praca cała Jego,
Bo całe życie pracował
I dopiął wreszcie swego.

Dzisiaj Mu zawdzięczamy
Przebyte razem chwile;
Był dobry, wyrozumiały,
I przy nim było mile.

Niech nigdy nie zapomni
Limanowska Ziemia,
Że żył On długo z nami
I nie chce zapomnienia

[...]

(Marysia Pohorecka lat 12 Kraków)

Zaprezentowany wyżej "opisany" portret Profesora jest odzwierciedleniem konterfektu, jaki widzimy na fotografii. Z tej fotografii przemawia człowiek o silnym i niezłomnym charakterze, głębokim życiu wewnętrznym i niewątpliwych walorach duchowych. Była to osobowość niepowtarzalna, a godna naśladowania nie tylko przez młodzież, ale także przez dorosłych. Jako turysta zakochany w ojczystych górach często organizował wycieczki z młodzieżą, by mogła poznawać piękno gór. Nic więc dziwnego, że od paru lat organizowany jest rajd Jego imienia. W podzięce dla Profesora w I Liceum Limanowskim, gdzie pracował powstała z inicjatywy Dyrektora i grona pedagogicznego Izba Pamięci im. prof. Józefa Staniszewskiego. Owa Izba jest przedłużeniem Jego życia we wspomnieniach społeczności limanowskiej.

Dla mnie - w tym moim rodzinnym mieście - Profesor był jedną z bardzo istotnych i ważnych postaci, dlatego też po odejściu Profesora Limanowa nie jest już tą samą - taką samą. Dobrze się więc stało, że Ojcowie miasta zadbali o to, by jedna z ulic rozwijającego się miasta na osiedlu Marsów nosiła Jego imię. Na to sobie całkowicie zasłużył.