Rytualny taniec Teatru "ZERO"

Wspólnie z grupą Teatru "Zero" postanowiliśmy, że praca aktorska nie może zakończyć się na jednym spektaklu. Dlatego też po premierze "Moralności pani Dulskiej" z entuzjazmem zaczęliśmy pracować z naszą opiekunką panią Teresą Dzielską nad kolejnym spektaklem, który to miał być zdobyciem nowego doświadczenia w dziedzinie aktorstwa.


Kiedy otrzymaliśmy tekst "Samobójcy" Nikołaja Erdmana od pani Teresy uświadomiliśmy sobie, że czeka nas wspaniała, aczkolwiek ciężka praca. Wspaniała, ponieważ każdy z nas otrzymał postać, którą miał kreować, czyli nie tylko interpretować i oceniać sposób bycia danej postaci, ale także nadawać jej wymiar strony, znaczenie i wartość.
Z drugiej jednak strony praca była ciężka, gdyż temat sztuki był zdecydowanie trudniejszy od tematu "Moralności pani Dulskiej", przede wszystkim pod względem przesłania. Poza tym warto zaznaczyć, iż utwór Gabrieli Zapolskiej jest polski, natomiast sztuka Erdmana - stricte rosyjska. Z pozoru wydawać by się mogło, że sprawa nie jest godna podkreślenia. Jednak muszę przyznać, że myślenie Rosjan różni się nieco od sposobu patrzenia na świat Polaków. W tej kwestii również pojawiły się pewne problemy, z którymi w miarę trwania prób próbowaliśmy sobie radzić.

Tak oto po trzymiesięcznym poszukiwaniu analogii między nami a postaciami odbyła się 5 maja 2003r. długo oczekiwana premiera.


Za kulisami trema, konwulsyjne bicia serc. Piętnastu serc bijących wspólnym rytmem. Wszyscy życzymy sobie prawidłowego poprowadzenia swych ról. Nie obeszło się bez "rytualnego" tańca teatru "Zero", który bez wątpienia nas energetyzuje przed każdym wystąpieniem. Pełni energii i chęci godzinnego ekshibicjonizmu ustawiamy się na swoich miejscach. Kuba Sułkowski
w roli Siemiona Siemianowicza razem z Felicytą Sukiennik, kreującą postać Marii Łukianownej leżą w "małżeńskim" łożu i oczekują na swą pierwszą scenę, która ma zadecydować o dalszym przebiegu gry.
Muszę się przyznać, że dla mnie pierwsza scena w "Moralności pani Dulskiej" była horrorem, więc z zaciśniętymi piąstkami życzę im powodzenia i nawołuję do odwagi.
Kurtyna się odsłania, akcja rozpoczęta. Stoi przed nami "szklana szyba", przez którą obserwuje nas publiczność.
Ja w roli Serafiny Iljinicznej czuję się cudownie i w momencie, gdy schodzę ze sceny pragnę znaleźć się na niej z powrotem.
Każdy z nas miał swoją scenę popisową (scenę charakterystyczną), na której publiczność z zachwytu otwierała oczy.


Pragnę zaznaczyć, że osoby, które zawitały do naszej grupy w tym roku poradziły sobie wspaniale, a są nimi: Tomasz Tobiasz w roli Wiktora Wiktorowicza, Sylwester Piechura w roli Ojca Jełpidija, Józef Król jako handlarz Pugaczow, a także Aneta Bądek, która wcieliła się w postać Raisy Filipownej. To właśnie im na łamach tej gazety chcę jeszcze raz szczerze pogratulować zapału, który towarzyszył im przez ten cały czas i mam nadzieję, że od września równie pogodni i żądni wrażeń wszyscy wspólnie wkroczymy na scenę Limanowskiego Domu Kultury, aby jeszcze głębiej poznawać swe wnętrza i charaktery.

Zofia Zoń - uczennica I LO

Fotografie: Jolanta Bugajska