Znalazł swój styl

Edward Mąka - ludowy rzeźbiarz


Zanim został rzeźbiarzem

Edward Mąka urodził się w 1941 r. w Siekierczynie I. Tam ukończył Szkołę Podstawową w czasach, gdy nauka jeszcze odbywała się w prywatnych domach. Później zdobył zawód ślusarza mechanika w Szkole Zawodowej w Limanowej. Pracował jako ślusarz w kamieniołomie w Klęczanach, potem jako mechanik samochodowy w Spółdzielni Transportu Usługowego w Nowym Sączu i w firmie transportowej Transbud w Łososinie Górnej. Dziś mieszka w Limanowej. W 1990 r. przeszedł na rentę.


Ukryty talent

- Gdy przeszedłem na rentę, miałem mnóstwo wolnego czasu. Musiałem się czymś zająć. W ten sposób zainteresowałem się rzeźbiarstwem. Na początku podpatrywałem figurki w przydrożnych kapliczkach. Potem metodą prób i błędów wyrzeźbiłem Jezusa Frasobliwego. Tak się zaczęło... - wspomina. Później były piety, scenki rodzajowe, postacie związane ze wsią, zabawkowe kapliczki. W 1998 r. Muzeum Ziemi Limanowskiej urządziło pierwszą wystawę 60 rzeźb Edwarda Mąki. To był jego artystyczny debiut. "Są ludzie, w których talent drzemie przez długie lata i objawia się dopiero w wieku dojrzałym. Tak jest w przypadku pana Edwarda Mąki, który przez wiele lat wykonywał zawód nic nie mający wspólnego ze sztuką (...) Mąka jest plastykiem jeszcze początkującym, który jednak znalazł już swój styl". - pisał wówczas organizator wystawy Jan Wielek.

Później przyszły kolejne wernisaże: "Caritas" w Nowym Sączu, Małopolska Wystawa Rzeźby Ludowej w Krakowie oraz prezentacje prac podczas Dni Limanowej. Jego rzeźby trafiły też do Kanady, USA i Niemiec.


Figurki w lipowym drewnie

Panu Edwardowi trudno przychodzi mówienie o swoich pracach. - O czym tu mówić? Nie ma się czym chwalić... Po prostu biorę kawałek lipowego drewna do ręki... - nieśmiało się tłumaczy. Bierze kawałek lipowego drewna do ręki i już wie, jaka figura może z tego powstać. Najpierw jest szkic, a później w garażu, gdzie ma warsztat, powstają święte figurki, postacie ludowe, płaskorzeźby rodzajowe, a nawet specjalni góralscy grajkowie "ubrani" w korowe płaszcze i kapelusze. Mniejsze rzeźby wykonuje w ciągu dwóch dni, nad większymi pracuje mniej więcej tydzień. Rzeźbi tylko w drewnie lipowym, najlepiej pozyskiwanym jesienią z drzewa, które rosło w górach, na kamienistym podłożu. Wszystkie figurki są ekologicznie barwione, najczęściej w naturalnych odcieniach.


Inne pasje

Edward Mąka nie tylko rzeźbi. Pochodzi z muzykującej rodziny. Bracia Mąkowie nazywani Reymoncikami grywali kiedyś na wiejskich weselach. Z tego okresu w pamięci pana Edwarda pozostały ludowe melodie, które teraz odtwarza na haligonce ? trzyrzędowym akordeonie guzikowym. Za swoją grę zdobył nawet wyróżnienie w kategorii instrumentalistów na XXVIII Festiwalu Folklorystycznym Limanowska Słaza.

Pan Edward nie zamknął się w swojej pracowni i świecie muzyki. Samodzielnie zdobytą wiedzę, własne doświadczenie i obserwacje nt. rzeźbienia przekazuje młodemu pokoleniu. Do jego pracowni przychodzi dwóch uczniów, którzy podpatrują pracę ludowego artysty. Ostatnio wstąpił też do właśnie powstającego Koła Twórców Ludowych działającego przy Muzeum Ziemi Limanowskiej. Jest nadzieja, że w ten sposób miejscowi twórcy wyjdą bardziej na zewnątrz, bo naprawdę mają się czym pochwalić, czego przykładem jest właśnie działalność rzeźbiarza Edwarda Mąki.

Jolanta Bugajska