Inżynier o duszy humanisty

Jest człowiekiem renesansu, co w czasach komputerowych umysłów staje się rzadkością. Czytelnicy "Echa" znają doktora Andrzeja Kuliga z jego publikacji; wspomnień o ojcu, Stanisławie Kuligu "Zachowane w pamięci i dokumentach", reportażu z pielgrzymki do Ziemi Świętej oraz felietonu "Podniebne podróże". Artykuły te mają trochę charakter sentymentalny i powstały z chęci podtrzymania więzi z miastem rodzinnym - Limanową, którą opuścił ponad 30 lat temu. Mieszka w Warszawie, od blisko 25 lat jest nauczycielem akademickim na Politechnice Warszawskiej, specjalistą w dziedzinie inżynierii środowiska w zakresie zintegrowanej ochrony środowiska, tj. powietrza, wód i powierzchni ziemi.

W swojej pracy naukowej nie ogranicza się do badań teoretycznych, ale poszukuje praktycznych rozwiązań, które mogą służyć człowiekowi i jego otoczeniu. Nie zamyka się w murach uczelni, znajduje czas na rozwijanie indywidualnych zainteresowań. Wiele podróżuje (ma własny sposób, jak najlepiej poznawać nowe interesujące miejsca, unika dużych grup wycieczkowych z przewodnikiem), zajmuje się fotografią (otrzymał nagrodę w konkursie fotograficznym o Warszawie), a niekiedy także uprawą roślin.

Pogoda ducha, optymizm, otwartość na świat, odwaga w realizacji swoich przedsięwzięć (w swojej specjalności jest pionierem w Polsce) - to jego cechy dominujące. Mówi o sobie: "Sądzę, że nie mam wrogów, wolę współpracować z ludźmi niż nimi kierować oraz lubię podejmować nowe wyzwania.

W moim życiu wiele rzeczy dzieje się spontanicznie, choć oczywiście jako osoba odpowiedzialna staram się planować swą przyszłość. Odczuwam satysfakcję, że wybrana przeze mnie specjalność zawodowa jest równocześnie moją pasją. Jestem człowiekiem szczęśliwym".

Zapach ogrodu z dzieciństwa

Osobowość inżyniera o duszy humanisty ukształtowało dzieciństwo. Ojciec, Stanisław Kulig, kierował pracą w ogrodzie, będącym do 1945 roku własnością Marsów, później przejętym kolejno przez PGR, POM i MPGK. Atmosfera położonego w głębi ogrodu domu rodzinnego oraz stwarzany przez bogatą roślinność klimat i zapach pozostawiły najsilniejsze wrażenia. Ogród zajmował sporą powierzchnię, posiadał sad, warzywnik i kwietnik oraz inspekty i szklarnie, a jego zachodnia granica sięgała aż do starego dębu w dzisiejszym parku. Otaczały go dwa stawy. Ten obraz przetrwał jedynie we wspomnieniach, gdyż w latach 70 dokonano zmian w wyglądzie parku, na miejscu większego stawu powstał basen, a dom rodzinny Kuligów kilka lat temu rozebrano. "Wyjechałem z miasta" - mówi Andrzej Kulig - "jeszcze przed okresem jego modernizacji, zachowując w pamięci starą Limanową. Dlatego właśnie lubię czytać artykuły w "Echu", dotyczące czasów obecnie będących już tylko historią, ale mnie pozwalające powracać do krainy dzieciństwa".

Rodzice, państwo Stanisława i Stanisław Kuligowie, prowadzili od 1951 roku stację meteorologiczną. Było to miejsce bardzo ważne dla starszych dzieci, które miały okazję obcować z "egzotycznymi" przyrządami pomiarowymi. Czasem nawet pomagały rodzicom w ich obowiązkach obserwatorów meteorologicznych. "Meteorologia" - mówi doktor A. Kulig - "oprócz złożoności procesów fizycznych w atmosferze oraz piękna zjawisk meteorologicznych (np. tęcza, szadź, chmury kłębiaste) kojarzy mi się z dwiema cechami: systematycznością pomiarów i odpowiedzialnością za poprawność wyników. Pomiary i obserwacje należało dokonywać trzy razy dziennie, a następnie przekazywać raporty dzienne i miesięczne do IMGW. Właśnie ojciec, poprzez bardzo poważne traktowanie tych obowiązków, stał się dla mnie wzorem na całe życie".

Wychowany w otoczeniu roślin, w sąsiedztwie ogródka meteorologicznego, jako młody chłopiec marzył, aby zostać ogrodnikiem lub meteorologiem. Chociaż później podążył w innym kierunku - ukończył Technikum Rachunkowości Rolnej w Marcinkowicach i studia na Politechnice Warszawskiej, to jednak młodzieńcze pasje przetrwały. Podczas studiów magisterskich ukończył specjalność: Systemy Ochrony Atmosfery i Meteorologia Techniczna. W dziedzinie inżynierii środowiska obronił także pracę doktorską w 1987 r. W tle pozostała też zaszczepiona przez ojca miłość do natury - wolne chwile poświęca pracy na działce i uprawie roślin.

Często drobne wydarzenia z dzieciństwa ukazują, jacy będziemy i kim się staniemy. "W pokoju taty" - wspomina - "było bardzo dużo książek. Kiedyś, przy okazji świątecznych porządków posegregowałem je i opisałem, zakładając w ten sposób biblioteczkę. Wtedy ojciec powiedział: "Andrzej przez całe życie będzie pracował z książkami". I rzeczywiście tak się stało, sporo czasu spędzam w bibliotece".


W ogrodzie państwo Kuligowie z dziećmi: Zofią, Ryszardem, Andrzejem (z przodu) i Wojciechem

Marcinkowickie lata

Technikum Rachunkowości Rolnej w Marcinkowicach* w latach 70 cieszyło się bardzo dobrą opinią. Mimo iż niezupełnie odpowiadało zainteresowaniom Andrzeja Kuliga, dało mu bardzo dobre podstawy wiedzy ogólnej, a także rachunkowości, biurowości i podstaw prawa (te umiejętności okazały się przydatne m.in. w kierowaniu pracami badawczymi na uczelni).

Życzliwą i twórczą atmosferę szkoły średniej tworzyło grono profesorskie. W pamięci pozostało wielu nauczycieli, wśród nich Stanisław Boryś, ówczesny dyrektor szkoły i nietuzinkowa indywidualność. Do dzisiaj żywo interesuje się losami absolwentów szkoły profesor Józef Gościej - polonista, który kształtował umiejętności językowe oraz literackie uczniów. Jak mówi doktor A. Kulig, profesor odkrywał zdolności uczniów i "szlifował diamenty". Jego uczennicą jest np. Wanda Łomnicka-Dulak, poetka z Piwnicznej. Był współorganizatorem zjazdów jubileuszowych z okazji 40-lecia i 50-lecia szkoły w Marcinkowicach. Trudno dziś stwierdzić, czy większym dziełem profesora J. Gościeja są setki wykształconych uczniów, czy też muzeum, w którym zgromadził eksponaty pochodzące z Ziemi Sądeckiej i Limanowskiej oraz pamiątki po Józefie Piłsudskim, związane z bitwą pod Marcinkowicami (niedawno, dzięki uprzejmości doktora, zbiór wzbogacił się także o materiały publikowane w "Echu").

Szczególną rolę w kształtowaniu osobowości Andrzeja Kuliga odegrał profesor Roman Pietruszewski - nauczyciel rachunkowości, więzień oflagu podczas II wojny światowej, człowiek rygorystycznie przestrzegający pewnych zasad, a równocześnie bardzo ludzki. Opiekował się Spółdzielnią Uczniowską "Żaczek", której A. Kulig był prezesem. Po maturze zabrał go ze sobą na wizytację praktyk wakacyjnych, odbywanych przez uczniów w PGR-ach na zachodzie Polski. Wprowadził go także w świat trunków - z nim doktor wypił, oczywiście już kilkanaście miesięcy po maturze - pierwszą lampkę wina.

"Profesor Pietruszewski był moim orędownikiem" - wspomina - "nakłaniał mnie do podjęcia studiów na Politechnice Warszawskiej, mimo iż absolwenci technikum wybierali raczej kierunki rolnicze lub ekonomiczne".

W Marcinkowicach skrystalizowały się ostatecznie zainteresowania doktora A. Kuliga. Wtedy napisał swój pierwszy krótki artykuł, poświęcony ochronie środowiska w Bieszczadach, który ukazał się w studenckim czasopiśmie ITD.

"Na początku lat 70." - mówi - "potrzeba ochrony środowiska nie była jeszcze dostrzegana lub była niekiedy postrzegana jako problem przyszłych pokoleń. Ja jednak nie chciałem budować ani szybkich kolei, ani wieżowców. Nie zostałem też ani biologiem, ani botanikiem - chciałem być inżynierem, który będzie chronił środowisko".

I tak z Marcinkowic przeniósł się do Warszawy, aby rozpocząć studia na jedynym wówczas w Polsce kierunku politechnicznym - inżynieria środowiska ze specjalnością Systemy Ochrony Atmosfery i Meteorologia Techniczna.

*Historia szkoły została przedstawiona w artykule Marcina Krakowskiego pt. "Marcinkowicka wszechnica", opublikowanym w Almanachu Sądeckim r. VII, nr 1 (22), s. 84-92, 1998 r.


Podczas praktyki studenckiej

W roli naukowca

Dojrzałość osiągnął Andrzej Kulig w latach marcinkowickich. Natomiast studia pozwoliły mu zdobyć gruntowną wiedzę, poznać wielkomiejskie środowisko, a także zyskać samodzielność i niezależność finansową.

"Byłem bardzo szczęśliwy, gdy po obronie pracy magisterskiej zaproponowano mi stanowisko asystenta na Wydziale Inżynierii Sanitarnej i Wodnej Politechniki Warszawskiej" - wspomina. "Moje zainteresowania naukowe nigdy nie były ściśle teoretyczne ani monotematyczne. Zająłem się ochroną powietrza atmosferycznego, szukałem rozwiązań praktycznych, które mogłyby przynieść korzyść środowisku i człowiekowi. Zacząłem prowadzić badania dotyczące wpływu na otoczenie obiektów gospodarki komunalnej - oczyszczalni ścieków i składowisk odpadów.

W ostatnich latach więcej uwagi poświęcam ochronie powierzchni ziemi i rekultywacji terenów zdegradowanych". Ponieważ stale istnieje zapotrzebowanie na tego typu badania, oceny formalno-prawne i opinie, jako ekspert bez większego problemu znajduje zleceniodawców. A. Kulig prowadził badania dla krajowych i zagranicznych inwestorów na terenie całej Polski. Istotny jest też fakt, że w swej specjalności jest jednym z nielicznych ekspertów w kraju. Daje to poczucie komfortu, ale też wymaga odwagi pioniera, badającego nieznane ścieżki nauki i obszary jej zastosowania. Dokonuje także ekspertyz z zakresu ochrony środowiska jako biegły sądowy.


Podczas wygłaszania referatu na międzynarodowej konferencji TUAPPA na temat ocen oddziaływania na środowisko

Jako ciekawostkę warto dodać, że pierwsza przygotowana przez doktora opinia dla Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej (w ramach Komisji Sanitarnego Nadzoru Zapobiegawczego) dotyczyła lokalizacji oczyszczalni ścieków w Laskowej. "Jestem zainteresowany współpracą z Limanową jako ekspert" - mówi. "Z drugiej strony jednak, znając swe emocjonalne zaangażowanie, nie wiem, czy byłoby ono czynnikiem ułatwiającym, czy utrudniającym pracę. Staram się w sprawach zawodowych kierować tylko przesłankami racjonalnymi."

Dziedziną badań, towarzyszącą mu od dzieciństwa, jest meteorologia. Już jako pracownik Politechniki Warszawskiej przebywał na stypendium UNESCO

w Królewskim Holenderskim Instytucie Meteorologicznym w De Bilt koło Utrechtu oraz w Instytucie Hydrauliki i Inżynierii Środowiska w Delt w Holandii (w którym ukończył studia podyplomowe).

W Szwecji odbył też kursy dotyczące kwaśnych opadów.

Andrzej Kulig ma w swoim dorobku wiele publikacji naukowo-technicznych, które ukazały się m.in. w czasopismach: "Ochrona Powietrza", "Gaz, Woda i Technika Sanitarna", "Aura" oraz "Chemia i Inżynieria Ekologiczna". Ostatnio wydana została jego najnowsza pozycja książkowa "Metody pomiarowo-obliczeniowe w ocenach oddziaływania na środowisko obiektów komunalnych". Jest też autorem licznych prac popularnonaukowych, przybliżających problematykę ochrony środowiska, drukowanych

w "Problemach", "Gospodarstwie domowym w kraju i na świecie" czy też w "Almanachu Ziemi Limanowskiej" - "Historia pomiarów i obserwacji meteorologicznych w Limanowej. Współpracuje przy redagowaniu Encyklopedii PWN.

Poza murami uczelni ...

Praca stanowi bardzo ważną część życia Andrzeja Kuliga. Jednak oprócz niej posiada inne pasje i zainteresowania - należą do nich m.in. podróże zagraniczne oraz rodzinne wędrówki po kraju, fotografia, a także narciarstwo zjazdowe i biegowe. Każda z wypraw, niezależnie od pokonanej odległości, jest przygodą. Z sentymentem wspomina pierwsze wyjazdy z ojcem z Limanowej do Nowego Sącza malowniczym szlakiem kolejowym, późniejsze wycieczki szkolne w góry i wakacyjne wyprawy na zachód Polski, w tym z profesorem Pietruszewskim. Ma swoje miejsca, do których chętnie powraca: Kazimierz Dolny, Góry Świętokrzyskie i Kielecczyzna oraz Sudety i Pieniny. Pasję wędrówek zaszczepił dzieciom: Ani i Pawłowi, wspólnie z rodziną zwiedził wszystkie krainy geograficzne Polski. Pamiątką tych wędrówek są liczne zdjęcia - fotografia stanowi bowiem drugie hobby doktora.


Rodzinne wędrówki po kraju - inwentaryzacja szkód powodziowych w Kotlinie Kłodzkiej - lato 1997r.

Podczas podróży po różnych zakątkach świata, stara się zawsze porozmawiać z ich mieszkańcami, którzy pokazują mu różne osobliwości natury i kultury. To, jego zdaniem, dużo lepszy sposób poznania miejscowych zwyczajów i atrakcji, niż za pośrednictwem przewodnika. Za najważniejszą podróż zagraniczną uznaje pielgrzymkę do Ziemi Świętej w Roku Jubileuszowym. Dużo wrażeń pozostawiły liczne pobyty w Holandii, gdzie oprócz odniesionych korzyści zawodowych miał możliwość ujrzeć m.in. słynne wiatraki oraz piękne ogrody z mnóstwem tulipanów, o których opowiadał mu w dzieciństwie ojciec. Zafascynowała go także Szwecja - kraj czystego środowiska.

***

Doktor Andrzej Kulig swoje życie związał z Warszawą, ale wspomnienia kierują go do Limanowej. Dlatego też, po lekturze wakacyjnego numeru "Echa" z 1999 roku, nawiązał kontakt z naszą redakcją. Od tego czasu stał się naszym korespondentem, publikował również w "Almanachu Ziemi Limanowskiej". Należy do Klubu Przyjaciół Ziemi Limanowskiej, utworzonego w Warszawie przez grupę osób, wywodzących się z naszego miasta. Jest gotów współpracować z limanowskimi władzami samorządowymi, wspierać ich projekty, lecz jego zdaniem, konkretne pomysły powinny narodzić się tu, w Limanowej, a nie w odległej Warszawie.

Z Limanowej pochodzi wiele mądrych i wykształconych osób, które podobnie jak doktor Andrzej Kulig, mogłyby służyć radą i pomocą miastu. Od naszych władz zależy, aby współpraca ta nie pozostała jedynie w sferze życzeń.

Ilona Machowicz-Jurowicz

Dziękuję Panu Andrzejowi Kuligowi za poświęcony czas i udostępnione materiały.