NOC POD FAJKĄ

Rozgorączkowany - nie! nie nadmiar wrażeń, złapałem po prostu bakcyla... - a więc rozgorączkowany ułożyłem się w śpiworze twarzą do góry, twarzą do góry, czyli twarzą w stronę gwiazd. To też nie wynik gorączki, twarzą w stronę gwiazd dlatego, że nocowaliśmy pod Fajką. Nocowaliśmy pod Fajką, dlatego właśnie widać było gwiazdy. Kurczę, chyba mi się język zaplątał...

Dwa razy tego dnia leżałem twarzą w stronę nieba. Pierwszy raz był o poranku w Janowicach Wielkich - pod dziwnym wiaduktem kolejowym rozłożyła się nasza rozleniwiona słońcem (i życiem) ferajna. Mrużyliśmy oczy, chrapaliśmy, błogostan... Czekaliśmy na koleżankę z Wrocławia. Nikt nie zrobiłby wówczas na nas wrażenia nawet przygodą znad Orinoko. Nasz błogi stan - to była prawdziwa Przygoda! Dla mnie skończyła się szybko, spuchnięty ząb zaczynał rwać niemiłosiernie, na szczęście słodkie oczy zrobione do aptekarki pomogły zdobyć antybiotyk, nie zaczął on jednak jeszcze działać.
Drugi raz był pod nocną Fajką. To znaczy Fajka jest całodobowa, ale my leżeliśmy pod nią w nocy. O co chodzi z tą...?! Fajka jest to skała w Rudawach Janowickich, niewielkich, sudeckich górach (uff!). A my wybraliśmy się, aby je poznać, pozwiedzać, a raczej przespacerować, gdyż są to góry, powiedziałbym wypoczynkowe, nie wymagające wielkiego wysiłku. I po pierwszym dniu zanocowaliśmy pod Fajką, a więc pod gołym niebem, stąd gwiazdy. Oto cała tajemnica. A raczej powinna to być tajemnica, gdyż było to (Panie Boże odpuść!) w Rudawskim Parku Krajobrazowym, gdzie urządzanie obozowisk jest zakazane. Niech nam parkowa straż wybaczy!
Leżeliśmy pod gołym niebem, gwiazdy spadały nam na głowę, a między jedną piosenką i drugą snuliśmy plany na kolejne dni, rozmyślaliśmy o tym, który właśnie uciekł...
Co zobaczyliśmy w Rudawach? W pierwszym dniu byliśmy w zamku Bolczów, a raczej w jego ruinach i nie ma się co dziwić - niektóre elementy budowli liczą już sobie siedemset lat, piękny wiek... W mrokach dziejów niknie twórca tej warowni, jedne źródła mówią, że był nim rycerz Bolcza, inne, że Albrecht Bawarski, pewne jest jedynie, że zamek dostał dwukrotnie porządnego łupnia, w XV i XVII wieku, to zresztą główny powód jego upadku. Tego dnia wybraliśmy się również na Starościńskie Skały, jeden z ciekawszych szczytów tych sympatycznych gór, który wysoki jest (a raczej niski) na 718 m n.p.m. Skałki na zboczach i na wierzchołku, mocno zerodowane, w niczym nie przypominają naszych Beskidów. I dobrze! - odmiana w podróży jest najważniejsza. Inna nazwa tego wzniesienia to Lwia Góra, a sąsiaduje z nim... Góra Świnia. Zresztą ciekawych nazw jest w okolicy więcej - Czaszka, Piec, Jagoda, Wielbłąd, Imieninowa Polanka, ale także... Sukiennice, Trzy Korony i Dolomity.
Potem była noc pod Fajką... Pachnąca modrzewiami, majowa, ciepła, niezapomniana...
Plan kolejnego dnia - wejście na Sokolik i Krzyżną Górę. Sokolik (623 m n.p.m.) to góra, w którą wbudowana jest podwójna granitowa wieża. Na jedną ze skał wyprowadzają metalowe schodki, a na szczycie znajduje się platforma - fantastyczny punkt widokowy. Druga skalna wieża znajduje się ?tuż obok", oddzielona przepaścią. Patrzyliśmy jak jej ścianą wspina się bez ubezpieczenia instruktor wspinaczki skałkowej, aby zdjąć linę pozostawioną przez kursanta. Nieoczekiwanie jeden z moich towarzyszy krzyknął w jego kierunku: - Chłopieee !!! Czy ty masz żonęęę ?!! - Troska nieuzasadniona, wejście głęboką rysą, która znajduje się w tej ścianie nie przedstawia dla wytrawnego wspinacza żadnego problemu. Niemniej z podziwem patrzyliśmy, jak nieznajomy, siedząc już na szczycie, tuż nad kilkudziesięciometrową przepaścią, zwijał pozostawioną linę. W ogóle Sokolik znany jest w światku wspinaczkowym jako miejsce stawiania pierwszych kroków w ścianie, zaczynali tutaj najsławniejsi, m. in. Wanda Rutkiewicz i Jerzy Kukuczka. Znany jest Sokolik, ale znany jest i cały, usiany skałkami, teren Rudaw Janowickich - łoi1 tam wiara, że hej!
Krzyżna Góra (654 m n.p.m.), jak nie trudno się domyślić, zawdzięcza nazwę postawionemu na jej szczycie krzyżowi. Ze szczytu widać było rozległą, zieloną równinę, ponad którą wznosiły się ośnieżone Karkonosze. Hmm... Pyszny widok, pyszny jak barszcz z uszkami. Przekonajcie się sami! My nie mogliśmy spędzić na wierzchołku zbyt wiele czasu, ponieważ jest on niewielki, a wciąż napływali kolejni turyści. Zamiast przeżywać udrękę w tłumie, woleliśmy popołudnie spędzić wędrując mniej popularnymi trasami, zaciekawieni, gdzie zaprowadzi nas wstążka drogi. I dobrze zrobiliśmy, bo wstążka ta połączyła miejsca, gdzie w zaciszu swoją osadę mają wyznawcy Kriszny2, gdzie pasły się piękne, czarne konie, gdzie jednemu z nas usiadł na plecaku olbrzymi motyl... A przede wszystkim uciekliśmy tam, gdzie rzadko spotyka się ludzi.
Kolejną noc spędziliśmy na kempingu, pod namiotami. To jednak nie to samo, co poprzednia noc pod Fajką...
Kemping wybraliśmy tak, aby następnego dnia wcześnie rano zwiedzić kolorowe jeziorka. Na stokach Wielkiej Kopy od XVIII do XX wieku wydobywano piryt3, w pozostałych po pracach wydobywczych trzech wyrobiskach zebrana woda tworzy, ze względu na skład chemiczny dna, jeziorka o niezwykłych kolorach. Purpurowe i zielone są najefektowniejsze, niebieskie zaczyna powoli wysychać. Warto było wstać wyjątkowo wcześnie, kolorowe jeziorka są bardzo popularną atrakcją turystyczną i przy pięknej pogodzie odwiedzają to miejsce prawdziwe tłumy, nam udało się tego uniknąć.
Bez niepotrzebnego zainteresowania przygodnych obserwatorów mogłem spokojnie fotografować kolorowe tafle i... kolorowe skałki, znajdujące się w bezpośrednim otoczeniu jeziorek. Pierwsi turyści, niczego nieświadomi, przegonili nas z powrotem na kemping. A tam wszystko było już spakowane, nadchodził bowiem czas powrotu...
Ząb przestał boleć dopiero, gdy ruszyliśmy w drogę powrotną (nikogo to chyba nie dziwi). Cóż, nawet największy romantyk musi czasem chodzić do dentysty. A że złośliwość losu nie zna granic, wiadomo nie od dziś. Tylko, że bólu zęba właściwie już nie pamiętam, za to noc pod Fajką...

Tekst i fotografie:
Robert Widzisz

1 łoić, łojant - określenia używane w żargonie wspinaczkowym - wspinać się w skałkach, wspinacz skałkowy.
2 Kriszna - bóg indyjski, ósme wcielenie Wisznu.
3 piryt - siarczek żelaza, minerał o mosiężnożółtym kolorze, surowiec w produkcji kwasu siarkowego.